czwartek, 6 czerwca 2013

Sweet dreams are made for this..


Jak tam u Was?

Bardzo zaniedbałam bloga, przepraszam.

Nie wiem, czy Was czy samą siebie, ale przepraszam..


Nie zmieniłam playlisty od kilku miesięcy, miałam popracować nad układem bloga..

I co z tego zrobiłam?

Nic, no właśnie..


Wiecie, od kilku nocy śni mi się wciąż to samo, ten sam motyw..

Wraz z.. powiedzmy, kolegą, jestem w lesie.

On krąży między drzewami, dotyka kory, uśmiecha się pod nosem, jakby nie zwraca uwagi na to, że jestem razem z nim.


Po pewnym czasie dociera do mnie, że jestem jakby niewidzialna.

Nic nie mogę zrobić, choć dobrze wiem, co się za moment wydarzy.

Chłopak znajduje odpowiednie, za każdym razem to samo drzewo, wyciąga z plecaka sznur, przewiesza go przez gałąź..


Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mogę się poruszyć, mogę do niego podejść i go dotknąć dopiero wtedy,, gdy ten zawiśnie nad ziemią, gdy straci już oddech.

Dla mnie jest to taka mała tragedia, rozgrywająca się od kilku nocy.

Dlaczego nie mogę mu pomóc, dlaczego odcięcie sznura nic nie daje?


Co z tego, że po ułożeniu go na ziemi i ściągnięciu sznura z szyi, nawet po amatorskiej reanimacji..

Cóż, nic to nie daje.

Sen się kończy, a zanim otworzę oczy, słyszę tylko jedno..


I TAK GO NIE URATUJESZ.

JUŻ NIC NIE MOŻESZ ZROBIĆ.

ON CIĘ ZOSTAWI, ODEJDZIE.

 

Powiedziałabym tej osobie, że to ona mi się śni, ale to nie ma sensu.

Już teraz uważana jestem za nieźle jebniętą dziewczynę, to nie miałoby żadnego sensu.

Nie wiem, dlaczego to tutaj piszę, może mam nadzieję, że sny się skończą..?


Tak, jestem naiwna.

Nadzieja to ostatnia rzecz, jaka mi została, a jednocześnie nie chcę już jej mieć..



'Zostały mi tylko sny, na które nigdy nie znajdę odpowiedzi..' (Cytat z bloga)

Pozwól mi zniknąć w Twych oczach..


Wybaczcie mi tak długą nieobecność, drobne problemy..

Dziś, zamiast użalania się nad sobą, postanowiłam podzielić się z Wami czymś, co wymyśliłam..

Matko, ja napisałam coś wierszo podobnego o.o


Zostaliśmy porzuceni przez życie,
jak stary miś przez dużego już chłopca.
Palące się w naszych duszach świeczki powoli przygasały,
nie widzieliśmy już dla siebie ratunku..


Nie wiedzieliśmy, jak uchronić się przed końcem,
nie potrafiliśmy zrozumieć, kiedy skazano nas na potępienie.
Chcieliśmy odnaleźć ocalenie, chwytając się sznurów i tabletek.

(Czy wierzysz w przeznaczenie..?)


Każdy mój sen przepełniony jest cierpieniem,
Twoja codzienność od dawna tonie w ciemności.
Próbowaliśmy znaleźć śmierć na własną rękę,
choć u żadnego z nas nie było to tak proste.


Czy wierzysz w przeznaczenie, które postawiło dwie cierpiące dusze na swojej drodze,
by razem odeszły, razem znalazły nieśmiertelność?


Powyższe 'coś' wpadło mi do głowy, gdy na matematyce poszłam do tablicy robić przykład, którego kompletnie nie rozumiałam.

Ciemna masa, tak, to ja..

Kumpela powiedziała, że wierszo-piosenka jest bardzo depresyjna..


Mam jeszcze coś, co chciałam Wam przedstawić, ale to chyba powinnam podać z dedykacją na talerzu..

Tak więc poniższe wypociny dedykuję każdemu nowo poznanemu człowiekowi, nie ważne, czy to było wczoraj, dziś czy wydarzy się jutro..

Tak więc, czytacie dla przestrogi, że tak to ujmę..


Ludzie twierdzą, że nic nie czuję,
że mam twarde serce i oziębłą duszę.
Nigdy jednak nie spytali mnie wprost,
dlaczego tak duszę w sobie emocje..?


Moje oczy często są pełne łez,
serce z żalu pęka, gdy po raz kolejny się poddaję.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego,
jak bardzo skomplikowałam sobie życie.


(Nie, nigdy się nie dowiesz, co obumarło w moim wnętrzu..)


Niekiedy chcę Ci wszystko powiedzieć, lecz nie mogę.
Znam Cię od niedawna, już popełniałam te błędy.
Obiecaj mi jednak, że znajdziesz dla mnie zrozumienie,
choć nie wiem, czy kiedykolwiek otworzę się na świat..


Nie, nigdy się nie dowiesz, co odumarło w moim wnętrzu,
nakazało mi milczeć,
nawet wtedy, gdy ceną jest Twoje życie..


Jak widzicie, moja znajoma, Angelika, miała rację mówiąc mi, że oba są bardzo depresyjne, jednak ten drugi o wiele wyraźniej obrazuje to, co czuję za każdym razem, gdy poznaję kogoś nowego..

Ostatnio mam niezłe szczęście do chłopców zwłaszcza, przy czym 'szczęście' jest różnie rozumiane..

Hm, głupota..


Tak więc kończę tą oto beznadziejną notkę.

Pozostaje mi tylko przeprosić Was bardzo za te nieobecność, problemy..

Rodzice ucięli mi dostęp do internetu..